niedziela, 17 sierpnia 2014

Krokodylki


Kultowe ogórki od  2011 roku, kiedy  to na swoim blogu zamieściła je  Basia,  ja je zrobiłam kilka dni później i od tego czasu -w lipcu, sierpniu i czasami  we wrześniu produkuję własne  porcje Krokodylków, które znikają ekspresowo.  Wiem, że można je  krótko pasteryzować i przechować na zimę, ale jakoś tak zawsze tylko są latem u nas.
Nie  jest to też jakiś szczególnie zdrowy przetwór- cukier oraz  ocet w dużej ilości, ale rodzina tak go lubi………….
Przepis cytuję za Basią

Krokodylki
  • 2 kg ogórków
  • 4 łyżeczki sproszkowanej chili
  • 4 łyżki grubej soli
  • 2 główki czosnku
  • Zalewa:
  • 8 łyżek oleju
  • ½ litra octu
  • 1kg cukru
Ogórki przekroić wzdłuż, ułożyć w misce obok siebie i posypać 4 łyżkami soli. Odstawić na co najmniej 6 godzin, po czym odlać sok i dodać pokrojone w plasterki obrane ząbki czosnku oraz chili. Wymieszać.
Następnie przygotować zalewę, czyli wszystkie jej składniki zagotować, po czym wlać do ogórków, wymieszać i odstawić na około 12 godzin, od czasu do czasu mieszając. Ułożyć w słoiki i dobrze zakręcić. Gotowe do spożycia są od razu, jednak warto odczekać przynajmniej kilka dni, aby się„ przegryzły“.( u mnie idą najczęściej  zaraz  po zrobieniu)

Moje  uwagi
-ogórków biorę półtora kilo,  3 łyżki soli, 3 łyżeczki chili i 1 dużą główkę czosnku, a zalewę robię z  ½ porcji czyli 4 łyżki oleju, ¼ litra octu  i 500g cukru
- po zjedzeniu  ogórków, zalewę wykorzystuję jeszcze raz -robie nową porcje czyli znowu 1,5 kg ogórków, 3 łyżki soli, ale później daję już  tylko 1-2 łyżeczki chili i  3-4 ząbki czosnku, a  ,,starą” zalewę  zagotowuje i odcedzone z soli, wymieszane  z chili i czosnkiem ogórki zalewam wrzącą zalewą  

Po Krokodylkach  czas na moje słodkie  kocice


26 komentarzy:

  1. Wyglądają mniamuśnie!
    I gdyby nie ocet...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber dziękuję
      U mnie w rodzinie oprócz tych ogórków octu praktycznie się nie używa , jak już to jabłkowy i to w dawkach raczej aptecznych ,a te ogórasy jakoś tak nam skradły podniebienia
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Alu, wiesz,że spróbuję.
      Naprawdę u Ciebie wyglądają pysznie.
      Tylko czy ocet bardzo czuć i jest wyczuwalny podczas jedzenia?

      Usuń
    3. Aniu , ja octu nie lubię, tu mi nie przeszkadza , trochę czuć, ale tak jakoś zmieniony ,ze nawet bezoctowi jedzą ze smakiem

      Usuń
    4. No to robię!
      O wyniku doniosę.
      Całus!

      Usuń
  2. A nie możnaby zastosować jakiegoś zdrowszego octu? Winnego, jabłkowego? Wtedy można byłoby jeść bez wyrzutów sumienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często daję jasny winny pół na pół z tym spirytusowym, można pewnie sam winny, ale ilość cukru też straszna :D tak, że to jednak grzeszny rodzaj ogórków ,ale pyszny , zalewa zresztą zostaje , wiec ilość octu i cukru trochę się zmniejsza
      pozdrawiam

      Usuń
  3. ha ha ha! fantastyczna nazwa, i jaka trafna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja , fakt małe krokodylki :D
      buziaki

      Usuń
  4. I ja, chociaż nie cierpię octu, te ogórki bardzo lubię. Powiem Ci, że przechowują się nawet bez pasteryzacji. Stężenie soli i cukru w zalewie wystarczająco je konserwuje. Inna spraw, że dłuzej niz do końca października krokodylki u mnie nigdy nie zimowały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesiu , to tak jak ja , ja octu i to jabłkowego używam tyle co nic, a krokodylki jem z przyjemnością , dziś będę robić to zrobię dwie porcje i jedną zachowam na ciut później tak jak radzisz Wiesiu , tylko ile wytrwają przed głodomorami to nie wiem :D
      buziak

      Usuń
  5. Kicie bardzo słodkie :) krokodylki jadłam dzięki Wiesi :) Czas wziąć się do pracy , pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kicie i pani dziękują, fakt sam miód
      A krokodylki warto zrobić
      pozdrawiam

      Usuń
  6. Pycha! Bardzo lubię octowe przetwory! Kociaki urocze! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilka, oj pyszne te krokodylki , polecam , a kicie wiadomo oczka Alci :D
      buziaki

      Usuń
  7. Fajny pomysł na ogorki. Kotki przesłodkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, bardzo polecam. A kotki to Alci pieszczoszki
      buziaki

      Usuń
  8. Ja też zabrałam się za ogórkowe przetwory,
    a trochę octu od czasu do czasu chyba nie zaszkodzi, co?;)
    Kociambry przesłodkie:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, dokładnie trochę octu nie jest źle :)
      No ta pierwsza ma ponad 16 lat i ciut mi chorowała ,a ja miałam pełne gacie ze strachu o nią , ta , kolorowa to około roku ma , a te dwie grubiutkie to siostrzyczki i mam je od czasu noworodka czyli prawie 9 lat
      buziaki

      Usuń
  9. Mniam, fajne te ogóraski i fajnie się nazywają. :)
    A Twoje kocice Alciu są urocze, uściskaj je ode mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nazwa fikuśna ,ale pasuje:D
      A koty ściskami codziennie od ciebie tez Madziu *

      Usuń
  10. Uwielbiam takie wyraziste w smaku ogórasy, ja w tym roku zrobiłam w musztardzie.
    Kocury mnie powaliły , ależ bym się wtuliła w to ich ozdrowieńcze futerko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je bardzo lubię , choć aż tak bardzo nie jestem za marynatami
      Pyza jest najbardziej puszysta:D

      Usuń
  11. Alus, nie wiem co mnei bardziej rozbraja - trafna nazwa tych ogorkow, czy Towje obledne kociaki? :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu , nazwa bardzo trafiona , nie zaprzeczę ,a koty jak to koty najpiękniejsze na świecie :DDD
      buziaki

      Usuń