niedziela, 25 czerwca 2017

Kruche ciasto owsiane z truskawkami

Prościutkie ciasto z truskawkami, 10 minut pracy, ciut dłużej pieczenia i masa pyszności do jedzenia . Prawdziwe lato na talerzu. Przepis od Doroty z Moich wypieków. U mnie wersja wegańska

Kruche ciasto owsiane z truskawkami

Cytuję Dorotę ( w nawiasach moje zmiany)

Składniki na ciasto:
1,5 szklanki mąki pszennej (orkiszowej tortowej )
1,5 szklanki płatków owsianych (u mnie górskie)
180 g masła ( u mnie margaryna wegańska Alsan pół na pół z olejem kokosowym)
2/3 lub 3/4 szklanki cukru ( u mnie 2/3 brązowego trzcinowego )
pół łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Wszystkie składniki umieścić w misce i wyrobić dłońmi do otrzymania ciasta o konsystencji kruszonki.

Nadzienie:
700 g truskawek
3 łyżki skrobi ziemniaczanej

Truskawki przepołowić, większe przekroić na kilka części. Wymieszać ze skrobią ziemniaczaną, odłożyć.

Wykonanie:

Formę o wymiarach 33 x 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód przesypać połowę owsianej kruszonki, lekko wklepać w spód by się połączyła (nie wklepujemy mocno). Na spód położyć warstwę truskawek, wyrównać. Równomiernie posypać kruszonką.

Piec w temperaturze 175ºC przez około 35 - 40 minut lub do złotobrązowego koloru (piekłam z termoobiegiem). Wystudzić, pokroić. Przed podaniem można oprószyć cukrem pudrem.
Można podawać także na ciepło z gałką lodów.

środa, 21 czerwca 2017

Wielka księga słoików- recenzja

Od pewnego czasu powróciła do nas moda na domowe przetwory. W dobrym stylu jest podawać do posiłków codziennych i uroczystych samodzielnie wykonane dżemy, konfitury, kiszonki czy marynaty. I właśnie książka Jennifer MacKenzie Wielka księga słoików wydana przez Wydawnictwo Laurum jest pełna przepisów na domowe kiszonki, marynaty z warzyw i owoców, sosy, salsy, czatneje, relisze oraz tapenady.

Na początku książki dowiemy się wszystkiego co trzeba znać o robieniu domowych przetworów, jest tu o technice ich wykonania, o potrzebnych przyborach, a także o składnikach-jak należy je wybierać czy jak z nimi postępować, żeby nasze sosy czy marynaty były perfekcyjne.

Sporo miejsca Pani autorka poświęca też wszelakim wskazówkom, które gwarantują nam bezpieczeństwo spożywania już gotowych przetworów.

Jest też króciutki rozdział , który podpowie jak możemy z naszych zapasów zrobić podarki na różne uroczystości.
 A dalej dużo przepisów i to bardzo różnorodnych, zaskakujących, perfekcyjnych.

Rozdział Przetwory z warzyw oprócz wstępu o dokładnym postępowaniu z tego typu zaprawami zawiera przepisy na marynaty z każdego prawie warzywa popularnego czy bardziej egzotycznego.
Najwięcej jest przepisów na ogórkowe rarytasy np. Dziewięciodniowe ogórki Diany czy Pikle ognisto-lodowe, ale znajdziemy tu tez przepis na marynaty czy kiszonki z kapusty, karczochów, zielonej fasolki , fen kuła a nawet z okry. A rabarbar możemy zamarynować na słono lub na słodko.

Przetwory owocowe to następny rozdział z wstępem jak postępować, żeby nasze owoce u biesiadników wywoływały ochy i achy , a dalej możemy wg precyzyjnych przepisów zrobić marynowane gruszki, ananasa czy arbuz .

Sosy chili, salsa i inne to nie tylko kilka przepisów na sosy chili którymi zrobimy wrażenie na każdym spotkaniu z grillem w roli głównej, ale też tu są przepisy na min. salsę z mango i kolendrą oraz na domowe keczupy czy inne sosy pomidorowe i nie tylko.

Sosy czatnej to taki bardziej egzotyczny rozdział i mój ulubiony, mam ochotę zrobić wszystkie czatneje z tej książki, a są min. na jabłkowo-śliwkowy, morelowo daktylowy z rodzynkami, z czereśni z cebulą czy figowo- daktylowo-cytrynowy i ponad 40 innych wspaniale brzmiących przepisów.

Dalej znajdziemy pokaźny rozdział pt Relisze i tapenady, na początku jak w każdym rozdziale ogólne wskazówki jak robić, jak podawać , a dalej min pikantny relisz ogórkowo-gruszkowy czy z grillowanej kukurydzy , można też zrobić meksykański z zielonych pomidorów, a ci co wolą tapenady znajdą trzy na pieczarkową, paprykową lub pomidorową.

Ostatni rozdział z przepisami to taki Misz-masz pt Podróże po świecie, a tu możemy dowiedzieć min jak marynuje się imbir czy limonki.

Na końcu  książki  jest  tabela informująca jak wydłużyć czas pasteryzacji ze względu na wysokość n.p.m., informacja  dotycząca wagi poszczególnych warzyw i owoców oraz podziękowania autorki.

W książce są dwie wkładki ze zdjęciami, szkoda, że nie więcej, bo zdjęcia bardzo zachęcające do zakasania rękawa i brania się do robienia zapasów.

Książka przyda się każdemu kto lubi robić przetwory, uwielbia wydawać przyjęcia typu grill, uwielbia burgery też te bezmięsne, lubi kuchnie indyjską, meksykańską. Przyda się też entuzjastom działek, poletek ziemi ze swoimi warzywami i owocami, już nie będzie problemu min. z następnymi dziesięcioma kilogramami ogórków . Właściwie to każda osoba znajdzie tu coś dla siebie, przepisów jest ponad 250.

Osoby początkujące mogą liczyć na przepisy podane wręcz z aptekarską starannością.

Książkę dostałam od Wydawnictwa Laurum, któremu bardzo dziękuję, przyda się na pewno już w tym sezonie.

Wielka księga słoików
Ponad 250 przepisów - od przetworów z warzyw i owoców, aż po pasty i dipy!
Jennifer MacKenzie
ISBN: 978-83-8087-473-2
format 178 x 254 mm
326 stron
oprawa miękka ze skrzydełkami






sobota, 17 czerwca 2017

,,Twarożek ze słonecznika” dla mojej mamy



Znacie blog Alicji ? Znacie jej książkę ,,Wegan Nerd. Moja roślinna kuchnia”? Jeśli nie to warto zapoznać się blogiem i zdobyć tą niezwykłą książkę. Ja na stronę Alicji zaglądam od dawna, a książkę dostałam na Gwiazdkę od najlepszej mistrzyni wegańskiej kuchni- Asi.
Tą prostą pastę a’la twarożek Alicja robi dla swojej mamy, a ja dla swojej. Przepis z książki ,,Wegan Nerd. Moja roślinna kuchnia” Alicja Rokicka 


,,Twarożek ze słonecznika” dla mojej mamy

150g łuskanego słonecznika
sok z ½ cytryny
1 łyżka płatków drożdżowych
1 szczypta soli
świeżo mielony pieprz
kilka łyżek wody
koperek
zielona cebulka (czy szczypiorek)
natka pietruszki

Ziarna słonecznika zalać wodą na 15 minut ( ja zostawiam na dłużej , nawet na noc), odcedzić i zmiksować z sokiem z cytryny i świeżą woda do pożądanej konsystencji.
Przyprawić sola, pieprzem , dodać płatki drożdżowe i posiekana zieleninę. Pycha
U nas służy ta pasta jako omasta do chleba

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Chleb jak z Altamury. Czerwcowa Piekarnia.


W tym miesiącu Amber do wspólnego pieczenia wybrała chleb polecony przez Elę.

Jest to chleb 100% upieczony na mące semolinie. Ja użyłam do zrobienia zakwasu 1 łyżeczkę mojego ponad 11 letniego zakwasu pszennego. Hodowałam go przez tydzień, codziennie dokarmiając 2 łyżeczkami semoliny i wody, a odejmując 2 łyżeczki poprzedniego zakwasu. Myślę ,że po paru dniach miałam już 100% zakwas z semoliny, który posłużył do zrobienia dzień przed pieczeniem potrzebnego zakwasu w gramaturze 200g .Sam chleb, jak to chleb na semolinie wyszedł trochę plaskaty, ale dziurki miał piękne i smak też wspaniały.


Miąższ taki leciutko sprężysty, jak makaron al dente, pachnący też inaczej niż chleb pszenny na mąkach zwykłych.
Piekłam na gorącej blasze z piekarnika, miałam zakusy na kamień, ale w piątek u nas był prawdziwy upał i jeszcze dodatkowa godzina grzania piekarnika trochę mnie wystraszyła.

Chleb jak z Altamury
na podstawie przepisu z książki D. Leadera „Local Breads”

200 g zakwasu z semoliny* lub pszennego lub żytniego
ok. 350 g letniej wody
500 g mąki  semoliny
15 g soli morskiej

Wymieszać zakwas z wodą, następnie dodać mąkę i sól. Wyrabiać robotem na średnich obrotach ok. 10-12 minut, aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne. Przełożyć do miski posmarowanej oliwą, przykryć i zostawić do wstępnej fermentacji, aż ciasto podwoi swoją objętość. W temperaturze 25 st. C powinno to zająć ok. 3-4 godziny.
Uformować bochenek, włożyć do koszyczka i zostawić do wyrośnięcia na ok. 1,5-2 godziny w temperaturze 25 st. C. U mnie jest chłodniej, więc zwykle chleby rosną wolniej, ten wyrastał prawie 3 godziny.
Piec w naparowanym piekarniku rozgrzanym do 200-210 st. C przez 40-50 minut. Chleb powinien być dobrze rumiany. Kroić dopiero, gdy wystygnie. Ale kto by czekał tak długo:-)?

Jeśli chcemy zrobić zakwas z semoliny:
*Zakwas z semoliny:
1. dzień:
57 g letniej wody
70 g semoliny
28 g jogurtu (najlepiej domowego)
Składniki wymieszać dokładnie, przykryć i zostawić w ciepłym miejscu na 24 godziny.
2. dzień:
57 g letniej wody
70 g semoliny
Dodać wodę wymieszać, potem semolinę i wymieszać bardzo dokładnie. Zostawić w ciepłym miejscu na 24 godziny.
3. dzień:
57 g letniej wody
70 g semoliny
Na tym etapie można już zaobserwować pewne zmiany: zakwas może leciutko się podnosić i bąbelkować. Ale może być i tak, że nic się nie dzieje. U mnie na tym etapie nic się jeszcze nie działo. Dodać wodę wymieszać, potem semolinę i wymieszać bardzo dokładnie. Zostawić w ciepłym miejscu na 24 godziny.
4-10. dzień:
Czwartego dnia zakwas może już być gotowy, ale równie dobrze może dojrzewać nawet 10 dni. Mój był dobry ósmego dnia.
Cechy dojrzałego zakwasu:
– wyraźnie powiększa objętość, nawet dwukrotnie;
– w jego wnętrzu i na powierzchni pojawiają się liczne pęcherzyki powietrza;
– ma kwaśny zapach.
Jeśli zakwas nie wykazuje tych cech, powtarzamy czynności z dnia trzeciego. Aby go lepiej rozruszać, można dodać cieplejszej wody (ok. 40 st. C) i dopilnować, żeby cały czas był w ciepłym i zacisznym miejscu, bez przeciągów.

Wspólnie chleb na semolinie piekły:
 Konwalie w kuchni
Kuchnia Alicji
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Ogrody Babilonu
Stare gary
W poszukiwaniu SlowLife