Amoniak ma to do siebie, ,że potrafi się ulotnić jak kamfora i żeby mu to utrudnić to z Muszkieterkami czyli Madzią i Anitą postanowiłyśmy wykorzystać opakowanie amoniaku do końca i oprócz amoniaczków upiec też inne ciasteczka, a mianowicie zachwalane przez Madzie Amerykanki.
Przepis szybko znalazłyśmy u Dorotus i nigdy jeszcze nie dostałam tylu komplementów pt: jak ze sklepu, identyczne jak z cukierni :D
Bo ciastka wychodzą wyśmienite, ale jak się je piecze to delikatnie mówiąc/ pisząc śmierdzą :D
Jest tu sporo tego amoniaku i pieczenie ich najlepiej wychodzi przy uchylonym oknie w kuchni i broń boże nie jeść ciepłych, ale zimne mniam mniam .A zresztą nawet najbardziej dziwne ciastka z w towarzystwie Anitki i Madzi piecze się śpiewająco. Tak, że pogoda , czy deszcz, słońce czy nie, a nawet śmierdzący amoniak nic nie jest straszne jak się piecze we trzy. Dziękuję !!!

Amerykanki
• 3 jajka
• 0,5 kg mąki pszennej
• 1 szklanka cukru
• 12 dag margaryny( dałam masło)
• 2 czubate łyżeczki amoniaku
Na natłuszczoną blachę wykładać ciasto (około 2 łyżek na jedno ciastko, lub mniej-ja kładłam po 1 łyżce), w bardzo dużych odstępach.
Piec około 15 - 20 minut w temperaturze 180ºC, aż brzegi zaczną się rumienić. Ostudzić na kratce (dopiero wtedy ulotni się zapach amoniaku). Posmarować lukrem od płaskiej strony.
3 szklanki cukru pudru rozetrzeć z 8 łyżkami gorącej wody i sokiem z cytryny. Gęstość lukru można dowolnie regulować dosypując pudru lub dolewając wody.





39 komentarze:
Alcia ciasteczka są faktycznie rewelacyjne! Smaczniusio i pięknie u Ciebie wyglądają:) Pysznie Ci Kochana dziękuję za kolejne udane pieczenie :* Nawet w tak trudnych warunkach było przyjemne:)
Alciu, piękne są Twoje amerykanki! I podobnie widzę otwierałysmy okna haha;D. No inaczej się nie dało, nie? ;).
Jednak nie było tak źle, miło i szybko się piekło, a zjadało jeszcze szybciej.
Dziękuję Kochana za wspólny ,śmierdziuszkowy wypiek:).
:*
Anitka bo takich trzech jak my to nie ma nigdzie:D Co tam amoniak śmierdziuszek dla nas :D
Buziaki dla Muszkieterki*
Madzia , no nie dało się inaczej bez otwartego okna
Eeee ja też będę powtarzać jak czorta kupie :D
Całuski dla drugiej Muszkieterki *
A ja tm okien otwierać nie musiałam;)))
Anitka , boś odważniejszą :D i piekłaś jak zimno było :D
Taaa,bo Anitka drzwi miała otwarte na zewnątrz (co by nie napisać na dwór, bo będzie krzyczeć ,ze na Wawel nie;))
Madzia spokojnie możesz napisać na pole :D ha, ha, ha :D
ha ha , uwielbiam Was , obie :D*
amerykanka - po poznańsku zwana szneką z glancem (czyli lukrem) :) fajny smakołyk:)
Anitka, ale czy tam zaraz był traktor i rolnik ?;-)))
Goh, ale czy szneki z glancem to nie są drożdżówki z lukrem?
Alcia, rasowe amerykanki! Naprawdę jak ze sklepu;) Cudo!
A ja wczoraj kupiłam dwie w piekarni:)
Teraz już wiem, ze dłużej nie wytrzymam i namówię mamę na wspólne pieczenie. Twoje cudne!
Goh,oj fajny smakołyk:), a te szneki to takie amoniaczki tak?
Madzia:DDD
Kasiu, ha ha jak ze sklepu masz 100% racji .Ja się przyznam ,że takie domowe jadłam pierwszy raz ,a ze sklepu może z 2 razy:D
Kamila , namów , bo pracy z nimi nie ma , tylko trochę smrodu:D ale później mniam
wiesz co Aluś? To ja poczekam aż je upieczesz, ostudzisz i podasz do herbaty :)
Jakoś ten amoniak mnie zniechęca. I to nawet bardzo :)
Amoniakowe Muszkieterki!
Widzę,że nie macie dość.
I dobrze,że zamieniłaś na masło.
Smacznego!
Uwielbiam sprawdzać jak Wam wychodzą te wspólne wypieki. Tym razem bardzo podobnie. Cuda.
oooo, to z pewnością zagości w moim piekarniku i brzuszku :-)))
Żaba , hi hi może tak być,ale amoniak śmierdziuszek ,ale nie taki straszny:D
Aniu , jak śliczna nowa nazwa dla nas :D
My mamy nie spożyte siły na pieczenie,a masło wole niż margarynę
Karolina , fakt wszystkie jak z jednej kuchni:D
Burana25 , oj jak się ciesze , bo pracy tyle co nic ,a jakie potem pychotki są do jedzenia , mniam
wyglądają bardzo apetycznie :)
muszę spróbować je upiec, bo moje dzieci uwielbiają amerykanki, a najbardziej "zdłubywać" z nich lukier :)))
śliczne Wam wyszły te amerykanki:) pamiętam je z czasów szkoły sredniej:)pozdrawiam Jolanta Szyndlarewicz
Aulik, to najszybsze ciastka jakie znam , tak więc piecz i niech dzieci mają co wydłubywać :D
Jolu, dziękuję :)))Wiesz ja je jadłam bardzo sporadycznie , może dlatego ,że szybko zaczęłam piec sama ciasta i na nie nie miałam przepisu :D
chętnie bym spróbowała, szczególnie jakby mnie ktoś poczęstował ;-)
Wyglądają pysznie! Jeśli tak samo smakują - to i smrodek można znieść ;)
pozdrawiam ciepło
M.
Zielenina , szybko je się robi naprawdę chwilka tylko
Monika, dokładnie smakują tak samo, a smrodku trochę nikomu nie zaszkodzi:D
buziaki
Smak dzieciństwa, zapodawane na deser w przedszkolu! To były czasy, dziś jak se człowiek sam nie zrobi, to kupne - no satisfaction! Pięknie Ci wyszły:-)
Sabienne ,dziękuję , ja chodziłam tylko chwilkę do przedszkola i nie dostawałam takich ciasteczek:)
a szkoda :D
No i Muszkieterki znowu wspaniale się spisały!
Uściski:*
fajne ciacha:)
Anna-Maria, dziękuję :)
buziaki
Aga, i pyszne:)
przepysznie wyglądają...muszę je obowiązkowo upiec
Ale śmiesznie...śmierdzace cudne ciasteczka...no to jak naprawię wyciąg w kuchni to się pokuszę:)
Bo w zimie raczej nie uchylę okna:)
Alcia,pobaw się też, co? :))
http://majanaboxing.blox.pl/2012/01/Serial-tagowy.html
Joanna, bardzo polecam , bo pracy tyle co nic ,a pycha:D
Trzcinowisko ,hi hi no takie śmierdziuszki(tylko jak się pieką ) ,ale pyszne
Madziu , hm ja się przyznam ,ze nie oglądam żadnych seriali , naprawdę :D
Matko, geniusz :) Amerykany z amoniakiem są i zawsze zastanawiałam się czemu mi w nosie od nich tak kręci :) Bułeczki w końcu sama muszę upiec :) Takie domowe są najlepsze ponad wszystkie :)
tak , tak to amoniak , Katie rób bo bardzo proste
Czyli już po opakowaniu śmierdziela ;D To ja poczekam z nimi jak zrobi się trochę cieplej, bo teraz to mogę tego nie przeżyć :)
już po :DDD zdecydowanie trzeba poczeka jak miną te -20 stopniowe mrozy:D
ale polecam na później i to bardzo
Prześlij komentarz