poniedziałek, 28 lutego 2011

Mrowisko




To się porobiło, a dokładnie nasmażyło z Basią i Moniką, każda w swojej kuchni, ale relacje i zdjęcia na gorąco słałyśmy sobie na @



Moje to trochę nie do końca Mrowiska raczej wyszło jedno Mrowisko, jeden Kopiec i jedno Pobojowisko, tak, tak miałam trzy bo smażyłam z 600g mąki(trochę nawet więcej) i 6 jajek, ach jak to była ciężka praca ,ale zacznę może od początku.
Jakiś czas temu na blogu przyznałam się ,że marzy mi się smażenie Mrowiska,a wszystko za sprawą tego filmiku, wkrótce się okazało,że Basia to zna, ba więcej jadła je na spływie kajakowym i to z trzech różnych miejsc.Jeszcze później dowiedziałam,że i Monika to zna i ma ochotę smażyć....
To smażymy!!!
Każdy z swojego wybranego przepisu
Ja postanowiłam być wierna przepisowi Pani Biruty, hm ,ale ta Pani smażyła z 10 jajek i 1,5 kg mąki. Na szczęście zdałam sobie w porę sprawę ,że może to być bardzo ale to bardzo duża porcja.
Postanowiłam zrobić z połowy, minimalnie zmieniając przepis tzn na 750g wziąć 6 jajek , bo te co posiadam są wspaniałe w smaku(wiejskie) ale niezbyt wielkie rozmiarowo, w trakcie okazało się ,że nie dam rady wgnieść w te 6 jajek 750g mąki, wgniotłam 600g z kawałkiem i miałam straszny kit,a nie ciasto faworkowe
Hm , co z tym zrobić? Wyrzucić?Dobić jajko?
A już wiem wyrobię to ciasto w maszynce do makaronów jak te z przepisu Moniki z blogu Na grabinie
Po pewnym czasie ciasto było jak plastelina, gładziutkie , elastyczne,ale ja nadal korzystałam z usług maszynki i nią wałkowałam na przezroczyste wstęgi, które rwałam i smażyłam, i smażyłam oraz smażyłam ...trwało to wieki ,a dokładnie cały wieczór:DDD
Takim sposobem miałam trzy Mrowiska, hm najpierw wydawało się to bardzo dużo, okazało się ,że to jest sporo, ale z pomocą rodziny dało się to zjeść w ciągu trzech dni i czwartego wszyscy zaczęli tęsknic za mrowiskiem
Bo to jest-cytuję prawie Siedemnastolatka, co to podjadł sobie już dobrych faworków- ,,Ciociu to jest poezja chruścikowa "
Ot co.



Przepis jest Pani Biruty, zmieniony ciut, min. zmniejszona porcja ciasta, choć polewy nagotowałam z całej porcji :D

Mrowisko
Ciasto:

- 600g mąki
- 6 jaj
- 1/2 łyżeczka soli
- 2 łyżki rumu 80%
- olej rzepakowy
Ubić jajka z solą oraz rumem na puszystą masę i dodawać po łyżce przesianą mąkę, jak już będzie trudno ubijać wsypać resztę mąki.
Składniki ciasta należy starannie wyrobić: gdy będzie zwarte i przestanie kleić się do rąk należy ciastem wielokrotnie rzucić o stolnicę, albo tak jak ja wyrobić maszynką do makaronu po prostu przepuszczając ciasto miedzy jej wałkami . Odstawić na pół godziny, by odpoczęło. Na stolnicy rozwałkowywać cieniutkie płaty ciasta (lub wałkować maszynka do makaronu ustawioną na najcieńszą grubość)i rzucać na bardzo rozgrzany olej. Ciasto natychmiast spuchnie i powiększy się: należy je przerzucić na drugą stronę za pomocą dwóch widelców i dosmażyć przez chwilę. Całe smażenie jednego kawałka ciasta nie powinno trwać dłużej jak 30-40 sekund. Usmażone kawałki należy osączyć na papierze.

Syrop miodowy:

- 1 szklanka wody
- ½ kostki masła
- 5 łyżek cukru
- ½ litra miodu
Składniki syropu umieść w garnku i zagotuj. Gotuj jeszcze 10 minut, po czym lekko wystudź.

Pozostałe dodatki:

- 1 i 1/2 szklanki rodzynek
- ½ szklanki maku
Wykonanie:
na dużej paterze rozpocznij budowę mrowiska: ułóż warstwę usmażonego ciasta, polej nieco syropem i sypnij makiem oraz rodzynkami. Mak i rodzynek mają być suche, ponieważ wchłoną nadmiar wilgoci, utrzymując odpowiednią kruchość mrowiska. ułóż kolejną warstwę o nieco mniejszej średnicy, polej syropem, daj mak i rodzynki. czynności te powtarzaj budując mrowisko z coraz mniejszych warstw, aż powstanie konstrukcja co najmniej 50 cm wysokości(hm u mnie jedn prawie taką osiągnęł, 2 pozostałe nie , jeden bardzo rozlazł się na boki:D.


Basiu ,Moniko smażenie z wami Mrowiska to była wielka przyjemność, dziękuję Wam
na koniec jeszcze :
Mrowisko



Kopiec


Pobojowisko

piątek, 25 lutego 2011

Keks Polci czyli wspólne pieczenie z Poleczką i Edysią




Kilka dni temu Polcia mnie się spytała czy nie chce upiec z nią zdrowego keksa, który wyszperała w notesie swojej siostry. Pewnie,że chcę!
Trochę później dowiedziałam się ,że i Edysia piecze z nami ,a wiadomo ,że im więcej do pieczenia tym weselej :D
Keks, który Polcia wybrała do pieczenia okazał się pysznym ,aromatycznym ciastem.
W składzie ma sporo składników bardzo wartościowych jak siemię lniane, płatki owsiane czy miód .Tak ,ze jest to ciasto nie tylko bardzo smaczne ,ale i takie zdrowsze.
Ja zrezygnowałam z jedynego jajka na rzecz małej ilości oleju i może dlatego zaraz po upieczeniu źle mi się kroiło ,ale po leżakowaniu przez noc, nie tylko kroi się o niebo lepiej , ale jest jeszcze smaczniejsze.
To ciasto nie rośnie jakoś mocno, ale mimo to w środku jest puszyste, ma piękny zapach i bardzo pasuje do mroźnej aury za oknem. Polecam
A kompankom od wspólnego pieczenia czyli Poleczce i Edysi bardzo dziękuję za wspólne spotkanie w wirtualnej kuchni





Keks Polci

1.5 szklanki płatków owsianych
0.5 szklanki siemienia lnianego
0.5 szklanki otrębów pszennych
1 szklanki mąki
0.5 szklanki brązowego cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3/4 łyżeczki soli
1.5 szklanki jogurtu naturalnego( na drugi raz dam 2 szklanki , bo ciasto było bardzo gęste)
2/3 szklanki miodu( ja dałam mieszankę miodu, syropu klonowego i syropu jęczmiennego)
1 jajko –nie dałam, a w zamian dałam ok. ¼ szklanki oleju ryżowego
1 szklanki bakalii u mnie rodzynki
+ od siebie dorzuciłam ½ szklanki płatków migdałowych oraz trochę aromatów, a dokładnie
1 łyżeczka wody różanej
2 łyżeczki amaretto
½ łyżeczki kardamonu


Płatki, siemię i otręby opiekać na blasze 10 minut, ostudzić zmielić. Ja każde z osobno opiekłam na suchej patelni.
Dodać mąkę, cukier, proszek, sól oraz przyprawy i rodzynki, migdały
Osobno roztrzepać jogurt, miód i olej(czy jajko) dodać do suchych składników i wymieszać
Piec w keksówce przez 1h i 20 minut albo aż do suchego patyczka
Ja piekłam w temperaturze 170 stopni C, w małej foremce kwadratowej –ma ok. 19X19 cm
Przed krojeniem dobrze ostudzić. Najlepiej kroić po kilku godzinach od pieczenia


wtorek, 22 lutego 2011

Faworki i pączki, pyszne choć przepisy nie takie typowe…

A dziś pochwalę się dwoma przepisami co niedawno testowałam , oba bardzo karnawałowe bo na faworki i pączki. Tyle ,że jedne makrobiotyczne ,a drugie wegańskie.




Okazało się ,że pyszne faworki nie potrzebują nawet masła i śmietany. Wystarczy tofu, syrop klonowy i whiskey :D Autorka poleca je podawać lekko ciepłe , nam smakowały i zupełnie zimne.
Nie trzeba ich też sypać po usmażeniu cukrem pudrem , smakują super bez , choć ja kilka na potrzeby zdjęć oprószyłam , to te bez cukru były lepsze





Przepis z znakomitej książki Cafe credo Alicji Hofman-minimalnie zmieniony przede wszystkim użyłam mleka kokosowego zamiast ryżowego

Faworki makrobiotyczne

1,5 kubka mąki typu 650
szczypta soli morskiej
150 g miękkiego tofu( ja dałam zwykłe naturalne )
2 czubate łyżki syropu klonowego
2 łyżki mleka ( a raczej śmietanki , bo dałam z wierzchu puszki) mleka kokosowego
1 łyżka oleju pestek winogron
1 łyżeczka whiskey
olej do smażenia


W misce wymieszać przesiana mąkę z solą. Pozostałe składniki zmiksować –konsystencja podobna będzie do śmietany, wlać do maki i z sola i wyrobić na miękkie , elastyczne ciasto.
Wałkować na oprószonej mąka stolnicy na grubość ok. 2-3 mm. Pociąć na prostokąty , naciąć środki i przewinąć jak faworki.
Rozgrzać olej i smażyć faworki na złoty kolor
Odsączyć na papierowych ręcznikach , podawać ciepłe ,ale i zupełnie zimne są przepyszne









A pączki wyjdą pyszne choć nie będzie tam ani jajka ,ani masła ,a mleko jakie do nich użyjemy to z mlekiem krowim nie ma nic wspólnego.
Pączki zrobiłam po południu i wieczora nie doczekały.

Przepis z puszki.pl, trochę zmieniony i zmniejszyłam proporcje o połowę

Pączki wegańskie

mąka – 500 g
olej - ok. 1/3 szklanki
mleko sojowe, ryżowe albo kokosowe – ok. 250 ml
(cukier, fruktoza i inne) - ok.1/4- 1/2 szklanki
drożdże ½ paczki czyli ok. 20 g ( używam drożdży takich 42 g)
ser tofu – 50-80 g
mąka sojowa-1-2 łyżki
2-3 łyżki spirytusu, mocnego80% rumu lub ocet
nadzienie - dżem/ marmolada np. marmolada z owoców róży wymieszana z utartymi płatkami róży z cukrem
olej do smażenia + alkohol-2 łyżki


Przygotowanie: 30-60 min.

1Podgrzewamy olej w jednym garnuszku.
2. W drugim garnuszku podgrzewamy mleko sojowe z cukrem.
3. Gdy mleko będzie podgrzane - wlewamy ok. 5 łyżek do miski i rozrabiamy w nim drożdże.
4. Odstawiamy na chwilę drożdże z mlekiem, aż drożdże zaczną rosnąć , i dodajemy rozdrobnione (zmiksowane) tofu.
5. Po chwili dosypujemy stopniowo mąkę i ugniatamy ciasto na przemian dolewając mleko, dosypując mąkę i podgrzanego oleju. Cały czas dosypujemy wszystkiego po trochu na przemian - i ugniatamy, ugniatamy, ugniatamy aż powstanie ciasto w miarę nie przyklejające się do rąk (w międzyczasie należy jeszcze chlusnąć ocet lub alkohol).
6. Jak już mamy ciasto wyrobione , nakrywamy i zostawiamy, aż podwoi objętość , z wyrośniętego ciasta zaczynamy robić pączki.
7. Bierzemy nieduże kawałki ciasta, ugniatamy przez chwilę, żeby się łatwiej zlepiało, i nadziewamy je marmoladą (lub czym kto lubi), sklejamy je i formujemy kulki.
8. Gdy już uformujemy pączki z całego ciasta, to układamy je na blacie i następnie zakrywamy ściereczką by wyrosły, ok. 15-30 min.
9. W międzyczasie można rozgrzać olej z alkoholem i gdy wyrosną, wrzucamy kolejno do garnka. Nakrywamy pokrywką i smażymy pod przykryciem , zdejmujemy pokrywkę , przewracamy na drugą stronę i smażymy bez przykrycia, wyjmujemy na talerz wyłożony papierowymi rzecznikami
10.Posypujemy cukrem pudrem
Wskazówki i uwagi:
1. Jeżeli chodzi o alkohol, to służy on tu jako spulchniacz - bez niego wyjdą gniotki.
2. Jeśli chodzi o smażenie - należy ciągle czuwać nad garnkiem, bo bardzo szybko się smażą.


niedziela, 20 lutego 2011

Shortbread z nibs czyli z śrutą kakaową




I oto już ostatnie ciasteczka co upiekłam na Święto Czekoladowe Atinki i Bei




Shortbread czyli super maślane ciasteczka to jest to co uwielbiam i piec, i jeszcze bardziej jeść, hm dumałam jakie upiec z czekoladą.A tu nagle mnie olśniło, że na jesieni zakupiłam na allegro nibs czyli taką śrutę kakaową( to jest coś takiego)
A przepis to ja już miałam w zakładkach –z blogu Dessert First
Wybór okazał się znakomity ,a ciasteczka są rewelacyjne.
Delikatne , nie przesłodzone, pachnące i chrupiące cząstki tego nubs-po prostu poezja ciasteczkowa





Shortbread z nibs czyli z śrutą kakaową

przepis stąd z lekka zmodyfikowany

1 ½ szklanki mąki pszennej
½ szklanki mąki ryżowej
1 szklanka czyli 225g niesolonego masła o temperaturze pokojowej
½ szklanki cukru pudru

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii –ja zmieniłam na 2 łyżeczki Amaretto(świetnie się sprawdził)
¼ łyżeczki soli
1 / 3 szklanki nibs czyli śruty kakaowej

waniliowy proszek do posypania( to chyba zmielona laska wanilii) –ja potarłam trochę strączka tonki


Przesiać mąki do miski.
W drugiej misce ubić masło z cukrem i solą oraz ekstraktem w wanilii (czy Amaretto ) na puszysty krem.
Mieszając drewnianą łyżką dosypać mąki i jak się nie da już mieszać wsypać śrutę kakaową, ,szybko zagnieść na ciasto
Spłaszczyć ciasto na prostokąt i zawinąć w folię spożywczą i schować do lodówki na przynajmniej 2 godziny.
Rozgrzej piekarnik do ok.160-170 C C. Dwie płaskie blachy wyłożyć papierem do pieczenia. Na posypanej mąką stolnicy lub miedzy dwoma płatami folii spożywczej rozwałkować ciasto na ok. 0,5 cm. Powycinać lub wykrajać pożądane kształty i przenieść na blachy wyłożone papierem do pieczenia . dobrze jest z blachami włożyć na kilka minut lub dłużej do lodówki ,żeby ciasteczka się schłodziły, po wyjęciu można ciasteczka ponakłuwać widelcem(ja nie nakłuwałam) i piec ok. 15-17 minut, wyjąć posypać proszkiem waniliowym lub odrobiną startego tonka
Wystudzić.
Uwaga
Pewien prawie 17-latek powiedział ,że te ciasteczka są ,,zajebiste” i to jest najlepsza recenzja tych przepysznych ciasteczek.


sobota, 19 lutego 2011

Talarki kakaowe z polewą czekoladową







A to następna propozycja na CzekoWeekend, jak pięknie go nazwała nasza Madzia.
To takie talarki, mocno kakaowe, z lekka wytrawne ,ale bardzo smaczne.
Wiecie co? I po raz kolejny okazało się ,że żeby upiec pyszne ciasteczka to nie trzeba jajek, masła , ba nawet cukru ( no w czekoladzie to był jednak cukier ;D)
Bardzo polecam
Pomysł stąd, ale mocno zmodyfikowany





Talarki kakaowe z polewą czekoladową

1 / 3 szklanki mąki pszennej np. tortowej
1 / 3 szklanki mąki pszennej razowej czy orkiszowej
6 łyżek kakao
1 / 4 szklanki oleju
1 / 4 szklanki syrop z agawy
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka rumu 80%


1. Przesiać suche składniki do miski
2. W szklance wymieszać wszystkie mokre .
3. Dodać mokre do suchych i mieszać aż wszystko się połaczy. Uformować kulę i owinąć w folię spożywczą. Schować do lodówki na około 1 godzinę.
4. Rozgrzej piekarnik 170C.
5. Rozwałkować ciasto między dwoma kawałkami folii spożywczej . Wyciąć ciasteczka np. kieliszkiem i delikatnie przenieść do blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia . Można ciasteczka nakłuć widelcem .
6. Piec około 10-12 minut. Pozostaw do ostygnięcia przed polaniem polewą

Polewa

100-200 g gorzkiej czekolady
ew trochę złotego pyłku spożywczego

Roztopić czekoladę w miseczce na parze , zanurzać całe(wtedy wyjmować widelcem) lub smarować łyżeczką wierzch ciasteczka , zostawić na papierze do pieczenia, aż zastygnie czekolada –ew takie jeszcze nie zastygnięte poprószyć złotym pyłem spożywczym


piątek, 18 lutego 2011

Florentines czyli Czekoladowy Weekend czas zacząć.



W tym roku czekoladową, niezwykle zmysłową zabawą Bei, zaopiekowała się nasza kochana Atina




Ja przyłączyłam się przepisem na Florentines, który znalazłam u Złotej Basi, na jej ślicznym blogu o bardzo smakowitej nazwie "Makagigi i 55 pierników"







Te ciasteczka są rewelacyjne!!!! Trochę chrupiące , trochę ciągnące , owocowo-karmelowo- czekoladowe, przepyszne.




Florentines wg Basi

Basia znalazła przepis tu

100g masła
100g jasnego trzcinowego cukru
50g miodu
100g maki
150g orzechów (np. włoskie)
150g suszonych owoców (np., suszone truskawki, morele, śliwki, gruszki)
50g domowej kandyzowanej skorki cytrynowej(ja pomarańczowej)
polewa:
100g białej czekolady
100g gorzkiej czekolady

ew trochę kandyzowanych fiołków i płatków róży


Masło roztopić na małym ogniu i dodać cukier, miód, nadal podgrzewać powoli aż składniki się połączą, a cukier prawie całkowicie rozpuści. Następnie do cieplej masy dodać mąkę, wymieszać dokładnie i zdjąć z ognia. Dodać bakalie mniej lub bardziej drobno posiekane. Masę rozsmarować na grubość 5mm na wielkiej blasze (40x40cm;u mnie ciut mniejsza) wyłożonej papierem do pieczenia, by masę wygładzić rozwałkować ją wałkiem zwilżonym zimna wodą. Piec 8 minut w temp 170 st.C (z termoobiegiem; ja bez ). Gdy "ciasto" nieco ostygło pokroić na kwadraty 5x5cm(h, u mnie tak mniej więcej czyli raczej mniej niż więcej były kwadratowe :D). Zimne ciasteczka posmarować polewą z czekolady białej bądź gorzkiej rozpuszczonej w kąpieli wodnej. (można przybrać fiołkami lub/i płatkami róży kandyzowanymi w cukrze) Rewelacja.

niedziela, 13 lutego 2011

Pasztety –jeden z soczewicy, drugi z tofu

Pasztety wegetariańskie są pyszne, robi się je też dość szybko. Pysznie smakują z domowym chlebem. U mnie często taki zestaw-chleb i pasztet, gości na kolacje
Hm , pasztety są trochę nie fotogeniczne, to na początek kwiatek mojej Mamy





Pierwszy pasztet jest pieczony , drugi to taki pasztet-pasta, nie pieczony , tylko gotowany. Oba mają bardzo zdecydowane , ciekawe smaki , bardzo polecam
Na oba przepisy dostałam od autorów książek kucharskich o tematyce wegetariańskiej.



(chleb z dodatkiem mąki ryżowej, na pasztecie gomasio sezamowo-lniane i domowe ogórki kiszone)

przepis Joli Słomy i Mirosława Trymbulaka , znaleźć go można też na Atelier Smaku
Ja robiłam z pół porcji, wyszedł jeden duży pasztet

Pasztet z soczewicy /jest to przepis na ok. 2 foremki do chleba/

40 dag zielonej soczewicy
ok. 800ml wody
20 dag selera
8 pieczarek
2 dag suszonych borowików
1 łyżeczka cząbru
1 łyżeczka pieprzu ziołowego Kamis
1 łyżeczka curry Kotanyi
1 łyżeczka czarnego pieprzu
12 ziaren jałowca
2 łyżki sosu sojowego
ok.150 ml oliwy z oliwek
1szklanka płatków owsianych
4 łyżki oleju do smażenia
ok.2 łyżeczki soli
orzechy mielone lub bułka tarta do wysypania formy


Gotujemy soczewicę z suszonymi borowikami i jałowcem pod przykryciem aż soczewica się rozgotuje /gdyby woda za bardzo się wygotowała, dolewamy jeszcze niewielką ilość w trakcie gotowania/. Pieczarki i seler z przyprawami smażymy na oleju ok. 15 minut i miksujemy. Osobno miksujemy ugotowaną soczewicę z borowikami z jałowcem. Wszystko łączymy ze sobą, dodajemy oliwę, sos sojowy, sól, płatki owsiane i miksujemy razem. Przekładamy do wysmarowanych oliwą i wysypanych orzechami lub bułką tartą blach i pieczemy ok. 1 godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 C.



(chleb z prażoną mąką kukurydzianą , ostre papryczki marynowane z rodzynkami)

przepis dostałam od Moniki Mrozowskiej-Szaciłło i Maćka Szaciłło
tofu robiłam domowe wg tego przepisu

Super prosty pasztet

1 kostka tofu ok. 180 g
300 g pieczarek
1/3 szklanki oleju
1 cebula
garstka suszonych grzybów
2 łyżki sosu sojowego
1/2 łyżeczki lubczyku
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/3 łyżeczki imbiru
5 ziarenek jałowca
5 ziarenek czarnego pieprzu
sól do smaku


Drobno pokrojona cebulę i starte pieczarki z odrobiną soli dusimy na oleju słonecznikowym, aż pieczarki zmiękną. Dodajemy pokruszone tofu oraz zmielone z grzybami w młynku do kawy przyprawy i dusimy pod pokrywką 10 minut. Na końcu dodajemy sos sojowy. Całość miksujemy w blenderze na jednolitą masę.

środa, 9 lutego 2011

Chleb z śmietaną czyli CHLEB PSZENNO-ŻYTNI Z CAŁYMI ZIARNAMI ŻYTA i smażona śmietana




Polcia mi napisała

,,Alcia bo tak sobie pomyślałam, że pewnie obrażony i wypada zrobić wszystko żeby się odbrazi :) Czekam aż pokażesz swój bochenek! Proszę się nie ociągać :D”

Basia mi napisała

,,O widzisz, babcia chyba jadła właśnie chleb z taką śmietaną, ale dla mnie kluchy wygrywają, przepis na makaron zaraz wpisze! :*
Z ta śmietaną jesteś niemożliwa!! :*”

To ja się sprężam i piszę o chlebie Polki , co go upiekłam i podałam z smażoną śmietaną Basi , Basi babcia lubiła chleb z taką śmietaną , Alcie też:D

A było to tak , jakiś czas temu Polka powróciła z dalekiej podróży :) i poleciła na swoim blogu i jako zadanie Weekendowej Piekarni po godzinach przepis na Chleb pszenno-żytni z całymi ziarnami żyta. Sam już przepis jak się go czyta zapowiada pyszne pieczywo, ale Polcia jeszcze wstawiła zdjęcia tego chleba i już mnie miała

Z dwa dni później Basia , pięknie napisała o swoich babciach i podała super ciekawy przepis na smażoną śmietanę co pasuje szczególnie do makaronu . Makaronu jeszcze nie zrobiłam , ale śmietanę tak ,a że miałam obok chleb to je razem ożeniłam tak jak robiła Babcia Basi

Niebo w gębie, kto nie spróbuje ten się nie dowie jak dwie bardzo proste rzeczy potrafią pachnieć i smakować.
Przepisy podaję za moimi przyjaciółkami, minimalne zmiany w chlebie podaję w nawiasie





Cytuje Polkę

CHLEB PSZENNO-ŻYTNI Z CAŁYMI ZIARNAMI ŻYTA

Zaczyn:

50g ciepłej wody
2 łyżki aktywnego zakwasu żytniego
60g mąki żytniej razowej

Składniki zaczynu wymieszać w podanej kolejności, przykryć szczelnie folią i zostawić na 14-16 godzin

Namaczanka:

150g ziaren żyta (jęczmienia, pszenicy lub orkiszu)
150g wrzącej wody
1/2 łyżki soli morskiej


Ziarna zalać wrzącą wodą, dodać sól, wymieszać, przykryć i odstawić na 14-16 godzin. Na drugi dzień dolać 300g wody i gotować je na małym ogniu przez 45-60 minut (ziarna orkiszu gotuję się krócej), aż ziarna wchłoną prawie całą wodę. Zostawić do ostygnięcia.(mi wyszło więcej tej namaczanki , resztę dodałam do pasztetu z fasoli mung)

Ciasto właściwe:


100g mąki żytniej razowej
200g mąki pszennej chlebowej białej
100g wody
1/3 łyżeczki drożdży instant (nie dałam, mój zakwas to silny stwór , nie chciałam go denerwować drożdżami :D)
1 łyżeczka płynnego słodu niediastatycznego (można zastąpić ciemnym miodem-u mnie miód gryczany)
cały zaczyn (minus 1 łyżka)
cała namaczanka (250g)( mi zostało ok. 1/3 namaczanki , do ciasta dodałam związku z czym trochę soli)


Wszystkie składniki ciasta chlebowego mieszamy w misce i przekładamy na lekko naoliwiony blat.
Wyrabiamy ręcznie przez około 10 minut. Ciasto na początku będzie bardzo lepkie i będzie kleiło się do rąk, ale w trakcie wyrabiania nabierze sprężystości i zacznie ładnie odchodzić od blatu i dłoni.
Wyrobione ciasto przekładamy do lekko naoliwionej miski, przykrywamy folią i zostawiamy do wyrośnięcia na 3-4 godziny.
W połowie rośnięcia ciasto odgazowujemy (składamy) jeden raz.
Gdy ciasto podwoi objętość wykładamy je na blat, jeszcze raz składamy, formujemy kulę lub owalny bochenek i umieszczamy w omączonym koszyku złączeniami do góry.
Koszyk wkładamy do torebki foliowej i zostawiamy w ciepłym miejscu. Ciasto ma podwoić swoją objętość.
Nacięty chleb wsunąć do nagrzanego do 240C i naparowanego pieca i piec w tej temperaturze przez 20 minut (po 10 minutach należy wypuścić parę), a następnie zmniejszyć temperaturę pieca do 200C i piec chleb przez następne 20-30 minut
Wystudzić całkowicie przed pokrojeniem.”

Jeść z czym chcemy , najlepsze z smażoną śmietaną Basi










Cytuje Basię

,,Przepis na smażoną śmietanę
(na podstawie wspomnień z dzieciństwa Basi):

1 litr gęstej, wiejskiej kwaśniej śmietany (robię z połowy-ja też)

Na patelnie wlewam śmietanę i podgrzewam na średnim ogniu, sporadycznie mieszając. Gdy śmietana jest bardzo gorąca, zmniejszam ogień, gdy zaczyna sie gotować mieszam częściej. Po kilku minutach gotowania śmietana zaczyna zbijać sie w grudki, wtedy zwiększam nieco ogień. Po kolejnych kilku minutach śmietana zaczyna oddziela sie od masła, a następnie rumienić i smażyć (od wlania śmietany na patelnie do usmażenia mija 20-30minut, w zależności czy śmietanę chce bardziej czy mniej rumiana), gdy jest rumiana, znaczy to ze jest gotowa.
Usmażona śmietanę dodaje zamiast stopionego masła do domowego makaronu, leniwych klusek..... ”

A najlepiej z chlebem Polci podać

wtorek, 8 lutego 2011

Faworki co łamią stereotypy




Obiecałam cdn, to nastąpił.
To są faworki, które mnie wyprowadziły z błędnego myślenia, że pyszne faworki to muszą mieć dużo żółtek i alkohol w cieście(a i w tłuszczu alkohol nie zaszkodzi)
Tu nie ma ani jajek ani spirytusu(rumu , wódki też nie)
A mimo to są przepyszne , naprawdę takie są.
Kruchutkie, delikatne i jakie mają wnętrze , pełne cieniutkich nitek, delikatnego jak mgła ciasta.
Nie są to najszybsze faworki , ale praca się opłaca , smak jest wspaniały.
Przepis jest Elżbiety Małgorzaty Chodarcewicz, a znalazłam go w mojej ulubionej(mam ich kilka , takich najulubieńszych) książce ,,Kuchnie malowane sercem” pod redakcją Ewy Kmiecik





Podaję przepis w takiej proporcji jak w książce, ja zrobiłam z połowy i wyszła mi spora porcja




Faworki

1/2 kg maki
1/3 l śmietany( u mnie z Piątnicy 36%)
1/4 łyżeczki agaru
szczypta soli
1/8 kg masła
Szczypta soli


Mąkę przesiać, połączyć z solą, agarem, a następnie z śmietaną na ciasto. Wybijać ciasto wałkiem przez 4-5 minut lub tak jak ja zrobiłam (gdzieś o tym przeczytałam, ale nie pamiętam gdzie) włożyć do garnka ciasto i wybijać go tłuczkiem do ziemniaków.
Następnie rozwałkować ciasto na grubość ok. pół cm. Rozpuścić masło, posmarować częścią masła ciasto i złożyć w kopertę i schłodzić w lodówce przez 10-15 minut(ja zawsze go owijałam płatem folii spożywczej), a następnie rozwałkować w poprzek ciasta, posmarować znowu masłem ,złożyć , schłodzić i tak postępować ,aż wyczerpie się masło.
Następnie dobrze schłodzić ok. 1-2 godziny. Chłodne ciasto rozwałkować na ok. 2-3 milimetry , wykrawać paski , nacinać i przewijać jak faworki. Smażyć na rozgrzanym oleju, przewracając w trakcie smażenia na druga stronę, wyjąc , odsączyć na papierowych rzecznikach i przez sitko posypać cukrem pudrem lub cukrem pudrem wymieszanym z cukrem waniliowym
Jeść , przepyszne!

piątek, 4 lutego 2011

Faworkowanie czyli tym razem faworki na piwie




Nie będę zaprzeczać, że lubię faworki vel chruściki od zawsze, ale w tym roku wstąpiło we mnie jakieś faworkowanie(chruscikowanie) w mega postaci.
Wszędzie widzę przepisy, które koniecznie trzeba wypróbować.
A to na drożdżach (tu i tu), a to na piwie(tu), a to bez jajek ,ale smarowane masłem(może kiedyś o nich napiszę, bo są przepyszne), a to przepis na makrobiotyczne faworki z tofu(te jeszcze usmażę pewnie w tym karnawale).
Są jeszcze takie z aromatami i skórkami, te też mnie bardzo kuszą
Ba, Basia dolała oliwy do ognia(a przecież ten nieźle już u mnie płonie :D)i teraz marzę o Mrowisku , jakie Basia jadała na spływie kajakowym i to w trzech różnych miejscach
Przeglądarka poszła w ruch i znalazłam kilka przepisów w tym jeden wg mnie bardzo godny zaufania –tu i tu film z produkcji(a, na tym filmie Pani częstuję Pana ciastem o nazwie Komin, ktoś może wie jak to się robi, może zna przepis, za informacje wdzięczność z mojej strony dozgonna :))




A dziś będzie o faworkach jakie pokazała u siebie Kaś- faworki na piwie. Zobaczyłam zdjęcia i przepadłam.
O tak te faworki są świetne-prawdziwe mercedesy wśród faworków
Chrupiące, pełne bąbli wypełnionych samym powietrzem , lżejsze niż przysłowiowe piórko
Po prostu rewelacyjne



Przepis podaję za Kaś, jednocześnie jej dziękując, że pięknymi zdjęciami namówiła mnie na smażenie tych przepysznych, a jeszcze bardzo łatwych, bezproblemowych rarytasów


Faworki na piwie

Składniki na dwa półmiski

• 3 żółtka
• piwo (dokładnie tyle ile było żółtek, np. 1/3 szklanki żółtek i 1/3 szklanki piwa)
• mąka (tyle, ile zabierze ciasto)
• cukier puder do posypania

*nie potrzeba żadnej wagi czy miarki (zwykła szklanka wystarczy, a zapewniam, że przepis jest bezbłędny i zawsze wychodzi

Zagnieść ciasto aż przestanie się lepić. Przez dobre pięć minut bić ciasto wałkiem( ja nie biłam wałkiem, ale bardzo dokładnie wyrobiłam na stolnicy, zajęło mi to ok. 10 minut). Następnie włożyć na godzinkę do lodówki. Oderwać kawałek ciasta i bardzo cienko go rozwałkować. Wykrawać paski (powiedzmy 8x3 cm), pośrodku każdego zrobić nacięcie nożem, przez które przełożyć jeden koniec ciasta. Smażyć partiami na rozgrzanym tłuszczu*.

*na forum cin cin przeczytałam jak smaży Yenulka
olej do smażenia - 2 kostki planty + olej
2 łyżki spirytusu (dałam rum 80%)lub wódki trochę więcej
Do zimnego oleju wlać spirytus, dołożyć plantę, rozgrzać. Smażyć faworki z dwóch stron na zloty kolor, wyjąć i odłożyć na serwetkę lub rzecznik papierowy. Posypać cukrem pudrem(ja sypie cukier puder przez sitko).



Faworkowy(chruścikowy) cdn

środa, 2 lutego 2011

Chleb pszenny z mąką ryżową czyli Amber i Margot upiekły razem chleb



Jakiś czas temu, Amber mnie spytała czy nie znam jakiś wypieków (pieczywo miała na myśli) z dodatkiem mąki ryżowej, na myśl przyszły mi zaraz jedne bagietki i pewne chlebki zamieszczone bardzo dawno temu przez Mirabbelkę na forum cin cin .Pamiętam ,że je wtedy piekłam, ale śladu nie zostawiłam żadnego to tak na 100% nie byłam pewna ,że to te piekłam czy może inne.
Tak gadu gadu i doszliśmy do wniosku ,że co nam szkodzi upiec je razem.
Chwile trwało ustalenie dogodnego terminu dla obu stron i oto w miniony weekend się udało.
Prawdziwy sukces bo chlebki są nie tylko łatwe ,ale też pyszne.
Amber dziękuję za wspólne, wirtualne pieczenie. Testowanie nowych czy zakurzonych przepisów w dwie osoby jest o wiele przyjemniejsze niż w samotności.
Buźka



Przepis z zbiorów Petry w tłumaczeniu Mirabelki, a zamieszczony na forum cin cin


Chleb pszenny z mąką ryżową

Ilość: : 2 chleby(małe)

zaczyn drożdżowy

100g mąki pszennej Typ 812(dałam 80g chlebowej typ 650 i 20g mąki razowej pszennej typ 2000)
65g wody
3g drożdży świeżych
2g soli

zaparzani

270g gotującej wody
90g mąki ryżowej

ciasto właściwe

410g mąki pszennej Typ 812 ( 80 g dałam razowej pszennej typ 2000, reszta to chlebowa 650)
200g wody
360g mąki ryżowej zaparzonej
15g drożdży świeżej
115g przefermentowanego zaczynu (nie cala ilość !)
20g oleju słonecznikowego
16g (3/4 łyżki) soli
mąki pszennej Typ 812; do posypania



źródło: Petra Holzapfel

Na przygotowania tego chleba potrzebujemy 2 dni.
Składniki zaczynu wymieszać razem na gładkie ciasto. Przykryte odstawić w temperaturze pokojowej na 1-2 godziny, następnie przechować w lodowce do48 godzin( ja zrobiłam wieczorem , zostawiłam na ok. 10 godzin). Przed użyciem doprowadzić do temperatury pokojowej.
Mąkę ryżową zalać gotującą woda i natychmiast dobrze wymieszać trzepaczką. Mieszaninę ochłodzić i odstawić do lodówki( ja robiłam wieczorem i nakryte zostawiłam na blacie w kuchni).
Na ciasto właściwe przygotować mąkę, w wodzie rozpuszczone drożdże, zaczyn i zaparzoną mąkę ryżową. Całość mieszać mikserem ok. 4-5 minut (mikser: poziom 1), dodać olej i dalej wyrabiać 4-5 minut (mikser: poziom 2), pod koniec dodać sól i wymieszać.
Ciasto wyłożyć do miski wysmarowanej olejem i przykryte 75-90 minut odstawić do wyrośnięcia, przy czym po 40 minutach raz zagnieść.
Wyłożyć ciasto na wysypany mąka blat, podzielić na 2 części, delikatnie uformować i dać mu krotko odpocząć. Następnie ułożyć w owalny bochenek, położyć na papierze do pieczenia i posypać mąką. Przykryte odstawić do wyrośnięcia na 30 minut.
Piekarnik temp. 225 st C nagrzać z kamieniem, chleby naciąć, wsunąć do nagrzanego piekarnika wlewając jednocześnie szklankę gorącej wody na blaszkę( ja zraszaczem zraszałam boki piekarnika , nie wlewałam wody).

Po 15 minutach wyjąc papier spod chleba i usunąć nadmiar pary.
Całkowity czas pieczenia ok. 40 minut.
p.s chlebki są znakomite, puszyste, mięciutkie , leciutko wilgotne.
Bardzo polecam!