sobota, 27 marca 2010

Skórka pomarańczowa w syropie



I ja zaczynam powoli się przygotowywać do Wielkanocy.
Podziwiam osoby , które już teraz pokazują piękne mazurki , baby , serniki itp. Ja jestem daleko w polu….
Ja dopiero usmażyłam skórkę pomarańczową, zrobiłam kandyzowaną marchewkę( bo mam w planach nie zrealizowany od nastoletnich lat mazurek właśnie marchewkowy) i smażę teraz pigwy z nalewki na ten mazurek Kotkubiny ( pigwowy)

Ale wracając do tytułowej skórki pomarańczowej to robiłam ją na oko , chociaż bardzo podobnie do przepisu jaki podała Buka na forum Cin cin i taki tu podaję

Skórka pomarańczowa w syropie., wg Marii Iwaszkiewicz

- Skórki zdjęte razem z albedo /biała część/ z 6-8 szt. pomarańczy,
- 1,20 kg cukru,
- woda do syropu /ok. 1 litra/

sposób przygotowania
Skórki zalewam w naczyniu zimną wodą, którą zmieniam dwa razy dziennie przez 5 dni, aby pozbyć się goryczki i chemicznych dodatków konserwujących owoce.
Ostatniego dnia zagotowuję je w świeżej wodzie, odcedzam i zalewam słabym syropem cukrowym, tak aby były przykryte i zagotowuję. Zostawiam je do następnego dnia. Czynność powtarzam przez kolejne 4 dni, dosypując codziennie do syropu po kilkanaście dkg cukru. W dniu ostatnim, po zagotowaniu, przekładam je do słoików, syrop doprowadzam do wrzenia, zalewam nim skórki i słoik mocno zakręcam.
Używam do przybrania mazurków i deserów, jako dodatku do keksów, makowców, serników i innych ciast .

Dodatkowe informacje
Jeżeli ktoś lubi, może teraz zrobić skórke kandyzowaną: po zagotowaniu w ostatnim dniu należy ją zostawić do ostygnięcia, wyjąć z syropu, odsączyć, posypać obficie cukrem pudrem, ułożyć na woskowym papierze i delikatnie podsuszyć w letnim piekarniku.
Przechowywać w szczelnym słoju.
Uwaga: włożenie skórek od razu do mocnego syropu spowoduje, że staną sie twarde i nieelastyczne.

niedziela, 14 marca 2010

Zadanie nr 5 czyli Weekendowa Piekarnia po godzinach - 100% chleb żytni z zaparką





I oto następne zadanie z Weekendowej Piekarni po godzinach-tym razem chleb 100% żytni na samym zakwasie czy może być coś pyszniejszego? Chleb jest absolutnie przepyszny, łatwy i bardzo polecam piec.
Wyjątkowo też trzyma świeżość , tak samo smakuje drugiego dnia jak i trzeciego
Ja go upiekłam w piątek ,a dziś smakuje tak samo rewelacyjnie jak wczoraj.
Po prostu wspaniały chleb



Przepis cytuję za Tatter


100% chleb żytni z zaparką

Zaparka

240g gorącej wody
60g żytniej maki razowej

Zaczyn zakwasowy

30g aktywnego zakwasu żytniego (100% hydracji)
85g wody
85g mąki żytniej razowej


Ciasto właściwe

200g zaczynu zakwasowego żytniego razowego (100% hydracji)
100g wody temp.20C
300g zaparki
300g białej mąki żytniej (720) lub sitkowej
8g soli


1. Zaparka
Przygotować zaparkę zalewając żytnią mąkę razową gorąca woda (temp.90C), dokładnie wymieszać, pozbywając się większych grudek. Zostawić pod przykryciem na 14 godzin

2. Zaczyn
Wymieszać składniki zaczynu, przykryć i zostawić w temp 21C na 14 godzin.

3. Mieszanie
Wszystkie składniki ciasta połączyć ze sobą, wyrabiając na mokrym lub lekko naoliwionym blacie przez 5 minut.

4. Fermentacja główna
Ciasto ostawić w misce na 1 godzinę w 28C.

5. Formowanie
Bardzo lepkie i dość luźne ciasto przełożyć do naoliwionej chlebowej rynienki (2 funtowej).

6. Ostatnia fermentacja

Zostawić ciasto do wyrośnięcia na kilka godzin w temp pokojowej (ma urosnąć do brzegów foremki).

7. Pieczenie
Piec w piecu rozgrzanym do 260C przez 15 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 200C i piec jeszcze 40 minut. Przed wsunięciem chleba do pieca można wierzch posmarować odrobiną pozostawionej zaparki.
Po wyjęciu z pieca chleb całkowicie wystudzić, następnie zawinąć w lekko naoliwiony papier do pieczenia. Kroić chleb dopiero dnia następnego.

sobota, 13 marca 2010

Panmarino - chlebek z rozmarynem czyli WP # 66





W ten weekend gospodyni Weekendowej Piekarni nr 66 jest Ania z Mojej Małej Kuchni
wybrała chlebek z rozmarynem. Bardzo lubię chleby z ziołami , orzechami itp. To musiałam upiec taki z rozmarynem tym bardziej, że już piekłam takie rozmarynowe bułeczki i wiem jakie to jest pyszne . Niestety w sklepach w których zawsze był świeży rozmaryn , go nie było.
Piekłam z suszonym, wiem , wiem ,że nie jest to co ze świeżym , ale z braku laku i kit dobry….:D
Upiekłam , upiekłam i powiem jedno to pyszny chleb , pachnący i pysznie smakuje do jakiś past i czy jako dodatek do sałatek. Pysznie smakuje też sam z masłem i serem , mniam
Na pewno jak kupię świeży rozmaryn upiekę go ponownie.



Przepis cytuję za Anią


Przepis z książki Daniela Leadera "Local Breads".

Panmarino - chlebek z rozmarynem

biga:
65 g letniej wody
2 g drożdży instant
100 g zwykłej mąki pszennej


Składniki bigi mieszamy dokładnie, przykrywamy i zostawiamy na 1 godzinę w temperaturze pokojowej. Następnie wkładamy do lodówki na 8-16 godzin.

ciasto właściwe:
cała biga
300 g letniej wody
5 g drożdży instant
500 g zwykłej mąki pszennej
65 g oliwy z oliwek
10 g świeżego rozmarynu, grubo posiekanego ( dałam 2g suszonego namoczonego przez noc w 8 g wody)
15 g soli


Mieszamy składniki ciasta i wyrabiamy około 13-15 minut aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przekładamy do naoliwionej miski na 1 i 1/2 - 2 godzin (przykryte) aż ciasto podwoi objętość.
Dzielimy następnie ciasto na 2 równe części, formujemy podłużne bochenki około 25 cm długości, kładziemy je równolegle na blasze przykrytej papierem do pieczenia. Zostawiamy między bochenkami około 8 cm odstępu. Przykrywamy i zostawiamy aż podwoją objętość - około 45 - 60 minut.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 200 C. Wyrośnięte chlebki wkładamy do piekarnika i pieczemy około 30-40 minut.
Następnie studzimy na kratce.

Możemy też ciasto wykorzystać do zrobienia "Grissini rosmarino" czyli rozmarynowych włoskich paluszków.
W tym celu przygotowujemy sobie miseczkę z wodą i osobną z grubą solą oraz pędzelek.
Wyrośnięte ciasto rozpłaszczamy w formie kwadratu 2-3 cm grubości. Przykrywamy i zostawiamy na 10 minut. Tniemy na paseczki, każdy rozciągamy na długość blachy i układamy na blasze przykrytej papierem do pieczenia (pamiętamy by zostawić odstępy między nimi około 1-2 cm). Smarujemy po wierzchu wodą i posypujemy solą.
Pieczemy w temperaturze 170 C przez 15-20 minut.
Studzimy na kratce.

niedziela, 7 marca 2010

Tofu w limonkowym sosie



Kilka dni temu u Bey znalazłam bardzo ciekawy przepis jeszcze z dedykacją dla mnie, nie mogłam nie zrobić….
I dobrze ,że zrobiłam , bo to wyjątkowy sposób na pyszne tofu. Rodzaj takiej potrawki lub gulaszu i to jak pysznego.
Bea dziękuję za znakomity przepis.
Zdjęcia takie sobie ,ale domownicy nie chcieli czekać i robiłam je w biegu.



Tofu w limonkowym sosie

na 2 duże porcje

marynata
50 ml sosu sojowego
sok z 1 limonki
1-2 zmiażdżone ząbki czosnku
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka łagodnego curry (Madras)
1 łyżeczka sproszkowanego ekstraktu warzywnego (możemy pominąć-nie dałam , dałam łyżeczkę płatków drożdżowych )

500 g tofu
2 marchewki
1/2 dużego pora (biała część)
1 pęczek młodej cebulki ze szczypiorem
300 ml białego (wytrawnego) wina
50 ml soku z limonki (ok. 2 limonki)
50 ml oleju arachidowego( u mnie z pestek winogron)
1 kawałek imbiru (wielkości orzecha)
400 ml bulionu warzywnego
1 łyżeczka maizeny
szczypta cukru (można pominąć-ja dałam palmowego)
1 łyżeczka sosu sojowego
2 limonki ( już nie ozdabiałam limonkami)

Tofu pokroić w 1 cm kostkę. Wymieszać wszystkie składniki marynaty, dodać tofu i pozostawić minimum na 3 godziny( u mnie cała noc).
Marchewkę i pora pokroić w cienkie paseczki (julienne), cebulkę i szczypior w cienkie talarki. Zagotować wino z sokiem z limonki i gotując zredukować do 100 ml.
Tofu odsączyć, marynatę zachować.
Rozgrzać dobrze patelnię z olejem i usmażyć tofu na złoto. Przełożyć tofu do miseczki i w tej samej patelni podsmażyć marchewkę, pora i starty (lub bardzo drobno poszatkowany) imbir (możemy też podsmażyć tę białą część cebulki, jeśli nie najlepiej trawimy ją na surowo). Dodać zredukowane wino, marynatę i bulion. Gotować warzywa do miękkości.
Następnie zagęścić maizeną, dodać usmażone tofu i cebulkę ze szczypiorkiem. Doprawić cukrem i sosem sojowym.
Serwować z ryżem basmati , udekorowane cząstkami limonki.( nie ozdabiałam )

Bułki 100% żytnie



Bułki , żytnie i to w 100% to nie jakiś tam puszek , to bardzo konkretna w smaku i konsystencji bułka.
Ciasto też jest zupełnie inne i inaczej się formuje bułki , po prostu , kawałek ciasta się kula( lepi) na kulkę , która w trakcie rośnięcia rozpłaszczy się i powierzchnia zrobi się porowata.
Mi te bułki bardzo posmakowały -nawet same bez masła do zupy smakowały i to jak.
Oczywiści bardzo długo trzymają też świeżość i doskonały smak
Przepis też może przyda się komuś kto nie może spożywać produktów pszennych , a marzy się mu bułka
Ja użyłam mieszanki dwóch mąk żytnich ,ale myślę ,że z samej typ 720 czyli jasnej będą bardziej delikatne, a z samej razowej typ 2000 tez wyszłyby pyszne tylko bardziej konkretne w smaku jeszcze.



Przepis znaleziony na niedawno odkrytym blogu chlebowymTatter dziękuję :)
Przepis przetłumaczyła mi Caritka, dziękuję



Bułki 100% żytnie
tu oryginał

zakwas
330 g maki żytniej -typ 1370 ( ja dałam pół na pół żytniej typ 720 i typ 2000)
264 g wody
33 g zakwasu


Wszystko dobrze wymieszać i zostawić na 16 godzin w temperaturze pokojowej.

Ciasto
zakwas
344 maki żytniej 1370 ( też mieszałam obie mąki typ 720 i typ 2000)
204 g wody
14 g soli
10 g świeżych drożdży ( dałam 5 g)
7,5 g żytniego słodu (dałam litewski)
1 łyżka płynnego słodu( dałam melasy buraczanej)


Wszystko "wrzucić" do robota kuchennego i zagniatać 7 min., następnie zostawić na minimum 30 min( zostawiłam na 60 minut).
Odmierzyć z ciasta po ok. 100 g i uformować kulki.( to ciasto jest lepiące i dobrze jest maczać ręce w zimnej wodzie lub mocno kulać w mące żytniej)
Bułki przełożyć na blachę wyłożoną folia ( ja papier dałam)do pieczenia i zostawić na 75 min. w temperaturze pokojowej. Przed końcem oprószyć z mąka.
Piec w 240 st. ok. 20 min. Po włożeniu mocno zaparować, a po 10 min. przez otworzenie drzwiczek z piekarnika, wypuścić parę.

sobota, 6 marca 2010

Marraquetas



Przepis znalazłam u Zorry, przetłumaczyłam translatorem oraz konsultowałam się Aniq

Bułki są wyjątkowo leciutkie , przysłowiowy puch i bardzo smaczne, nawet na drugi dzień.



Marraquetas
wychodzą 4 bułki

60 g aktywnego zakwasu pszennego
300 g mąki pszennej ( dałam chlebowa typ 650 z Lidla)
180 g wody
6 g świeżych drożdży ( dałam 3 g)
6 g soli


Drożdże rozpuścić w 50 g wody, dodać resztę wody i wlac do zakwasu , rozmieszać. Dodać wszystkie składniki z wyjątkiem soli i wyrabiać robotem ( ja ręcznym hakami w kształcie S) na niskiej prędkości do 4 minut. Dodać sól i wyrabiać 6 minut na wyższej prędkości, aż do uzyskania miękkiego ciasta. Nakryć miskę z ciastem i zostawić do rośnięcia na 60-70 minut, po 30 minutach ciasto raz złożyć . w tym czasie ciasto powinno podwoić objętość
Podzielić ciasto na 8 równych częściach -około 70 gramów każda. Ukształtować z każdej okrągła bułeczkę i układać po dwie –tak żeby się stykały brzegami, miedzy fałdkami ściereczki, zostawić do wyrośnięcia na 20 minut- ja ściereczką wyłożyłam duża blachę do pieczenia i po położeniu bułeczek cała blachę z bułeczkami schowałam do wielkiej torebki foliowej ,żeby mi bułeczki nie wyschły
Bułeczki posmarować odrobiną oleju po wierzchu i prętem bambusowym przez środek bułeczek(przez dwie za każdym razem) zrobić przedziałek –ja robiłam grubym drutem do robótek ręcznych
Bułeczki powrotem ułożyć między fałdami ściereczki, przedziałkiem do spodu, zostawić do wyrośnięcia na 1 godzinę –ja znowu schowałam blachę z bułeczkami do torby foliowej
Rozgrzać piekarnik do 200stopni C( w przepisie jest 180 stopni z termoobiegiem) i piec odwrócone bułeczki na drugą stronę ( przedziałkiem do góry) 25-30minut.
Ostudzić na kratce


A na deser moja jedna z księżniczek- Pyza i jej królestwo. Pyza to miłośniczka wełny wszelakiej maści.

Kotlety z kapusty, szpinaku i mąki gryczanej Poleczki



Jakiś czas temu u Poleczki na blogu zobaczyłam bardzo fajnie wyglądające kotlety, od razu postanowiłam ,że następne kotlety jakie zrobię to będą te. Wprawdzie po drodze zrobiłam jeszcze takie selerowe( ja tylko po obgotowaniu selera polewam go sosem sojowym)-ale zdjęć nie mam , też pyszne były.
Ale wracając do zielonych kotletów, są wyśmienite i ich kolor pozwala mniemać ,że jednak ta wiosna w końcu nadejdzie. Bardzo polecam!



Kotlety robiłam wg przepisu Poleczki dość ściśle –jedna bardziej poważną zamianą to orzechy włoskie zamiast piniowych. Przyznaję ,że ta zmiana z oszczędności –u mnie te orzechy są dość ciężko dostępne i drogie na dokładkę



Kotlety z kapusty, szpinaku i mąki gryczanej

kilka obgotowanych liści kapusty (ja dałam tak 1/3 kapusty pekińskiej drobno pokrojonej i udusiłam ją razem z porem)
3-4 garście szpinaku
pęczek natki pietruszki ( u mnie jeszcze z 2-3 łyżki siekanego koperku)
2 garście orzechów piniowych ( dałam posiekanych orzechów włoskich)
1 średni por
2 duże ząbki czosnku
1 łyżka oliwy z oliwek
1 łyżka masła
1 jajko
4 łyżki mąki gryczanej razowej ( ja dałam 6)
sól Maldon (lub dowolna sól)
świeżo mielony pieprz
pieprz ziołowy
majeranek
oliwa do smażenia


Szpinak, natkę pietruszki (razem z łodygami) i orzechy piniowe( włoskie) rozdrobnić w blenderze (można zmielić w maszynce do mięsa).
Por pokroić cienko i wraz z czosnkiem, przepuszczonym przez praskę, podsmażyć na patelni na łyżce oleju i masła, dodać posiekana kapustę . Połączyć z rozdrobnionymi warzywami.
Całość porządnie doprawić i dodać jajko i 2-4 łyżki mąki gryczanej.
Uformować kotlety i każdy z nich obtoczyć w pozostałej mące.
Smażyć na średnim ogniu do zrumienienia.

piątek, 5 marca 2010

Chleb na dwóch zakwasach czyli WP # 65 Gospodarnego Szczęścia





Jak już pewnie wszyscy wiedzą Weekendową Piekarnią teraz opiekuję się Gospodarna Narzeczona i Tilianara na specjalnym blogu Gospodarne Szczęście. W ten weekend przypadła mi rola gospodarza 65 edycji i oto jak na gospodarza przystało sama wzięłam się do zrobienia tego chleba dziś rano , a właściwie to już wczoraj nastawiłam zaczyny.
I oto efekty mojej pracy- chleb jest pyszny , skórka chrupiąca, może ma za duże dziury ,ale ja ostatnio mam taki kłopot z chlebami na samym zakwasie , chociaż starannie odgazowuję.



Piekłam dokładnie wg przepisu Tatter, na rozgrzanej blasze - bez kamienia


Chleb na dwóch zakwasach

Przepis Tatter

Zaczątek pszenny:

40 g białej pszennej mąki chlebowej
50 g wody
1 łyżka dojrzałego płynnego zakwasu ( ja użyłam zakwasu zrobionego w ramach WP po godzinach , jest on ciut tu za gęsty , tak kilka godzin prędzej wzięłam 1 łyżeczkę zakwasu,1łyżeczke mąki żytniej razowej i tyle wody, żeby powstał dość rzadki zakwas, odstawiłam w ciepłe na kilka godzin i później użyłam 1 łyżkę do zaczątku)


Zaczątek żytni:


40 g maki żytniej razowej
33 g wody
1 łyżeczka zakwasu żytniego


W osobnych miskach mieszamy ze sobą składniki zaczątków. Zakrywamy szczelnie i pozostawiamy na 12 godzin w cieplnym miejscu.( np. na noc)

Ciasto właściwe:

380 g białej pszennej maki chlebowej
40 g maki pszennej razowej
260 g wody
1/2 łyżki soli ( ja daje 1 lekko czubatą łyżeczkę soli)
zaczątek pszenny (bez jednej łyżki )
zaczątek żytni (bez jednej łyżeczki)


Mieszamy wszystkie składniki za wyjątkiem soli. Gdy połączą się w niedbałą masę, szczelnie zakrywamy( ja po prostu wkładam miskę z ciastem do foliowej torebki) i zostawiamy na 45-60 min. (autoliza).
Później dodajemy sól i zagniatamy ciasto przez 6 minut.
Główna fermentacja trwa ok 2 1/2 godziny podczas której składamy ciasto dwukrotnie (w 50 minutowych odstępach).
Następnie formujemy kulę i wkładamy ją do kosza( kosz dla pewności można wyłożyć cienką ściereczką wysypaną mąką) , złączeniami w górę, tak zostawiamy na 2 - 2 1/1 godziny w temperaturze 22-23C.
Można również spowolnić ostateczna fermentacje umieszczając szczelnie zamknięty w foliowa torebkę chleb w lodowce...do 18 godzin w temp. 4C.
Chleb wykładamy na łopatę /deseczkę wysypaną mąką , można jeszcze chleb naciąć i delikatnie zsuwamy na rozgrzany kamień.
Pieczemy w piecu rozgrzanym do 240C, na kamieniu z parą...przez ok 35 minut.
Oczywiście kamień nie jest konieczny -chleb można piec na bardzo rozgrzanej blasze(stoi ona w piekarniku od początku nagrzewania piekarnika)

Nalewka czekoladowa czyli gorzelnia po godzinach Moniki i Basi oraz chwalę się nowymi foremkami



To było tak-poszłam do Basi obejrzeć piękną tartę z czerwonymi pomarańczami ( ja kiedyś ją zrobię !!! tartę zrobię:D) i doczytałam, że są warsztaty nalewkowe. To, nacisnęłam na link.I już u Moniki doczytałam ,że można zrobić Nalewkę czekoladową, to robię :P
Na razie to nic ładnego…



Nalewka czekoladowa

wg gorzelni po godzinach

750 ml spirytusu
500 ml wody
100 g kakao
4 migdały
50 g mielonej kawy
750 g cukru
1/2 laski wanilii
Do drobno posiekanej wanilii i migdałów dodać kakao, kawę i spirytus. Włożyć do naczynia, zamknąć i pozostawić na tydzień, codziennie wstrząsając naczyniem. Cdn..
cytuje za Basią
Następnie...
Po naszych doświadczeniach z filtrowaniem owej nalewki radzimy: nalewkę przefiltrować przez dwukrotnie złożoną gazę (kakao zostaje w nalewie, tak ma być). Do nalewu wlać wystudzony syrop z wody i cukru (polowy ilości podanej przez Fiedoruka). Zamknąć szczelnie, zostawić na tydzień do sklarowania (kakao, a właściwie czekoladyna, powinna opaść na dno), następnie roztwór znad osadu delikatnie przelewamy do butelek, a osad filtrujemy przez kilkukrotnie złożoną gazę i łączymy z nalewka. Ma wspaniale czekoladowy kolor, jest klarowna, pachnie pięknie, choć jeszcze mocno spirytusowa.
Butelki szczelnie zakręcić (powstaje 1.5 litra nalewki) i tutaj następuje najtrudniejsza cześć zadania: musimy zapomnieć o nalewce na dobre pół roku."

A przy okazji pochwale się ,że wczoraj przyszły zamówione tydzień temu foremki, takie bardziej na Wielkanoc i wymarzona wróżka. Hm teraz dumam jakie ciasto się nada do ich użycia, może ktoś ma jakiś pomysł?

czwartek, 4 marca 2010

Brązowy chleb na dwóch zaczynach oraz dwie pyszne pasty do chleba i nie tylko



Wczoraj odrobiłam nie tylko zadanie z WP po godzinach, upiekłam też Brązowy chleb na dwóch zaczynach, znaleziony przez Tatter, zrobiłam Wegetariański pasztet z pieczonych marchewek i pasternaków Tatter oraz Pastę z twarożku, buraków i chrzanu Nami-Nami
Wszystko znakomite-chleb co prawda mam plaskaty, bo upiekłam go do góry nogami.
Pasztet Tatter to przykład jak z kilku składników można zrobić prawdziwą delicję. Toć to prawie tylko marchewka i pasternak, a smakuje wyśmienicie.
Podobnie jest z pastą z blogu Nami-Nami, która smakuje i na chlebie i jako np. omasta do takich blinów.



Brązowy chleb na dwóch zaczynach


Przepis znalazła tu Tatter i przetłumaczyła

Zaczyn zakwasowy:

26g aktywnego zaczynu żytniego razowego
260g wody
260g maki żytniej 1150 ( mieszałam żytnia typ 2000 i typ 720 w proporcji 1:1)

Wymieszać, przykryć zostawić na 16 godz. w 26C.

Zaczyn drożdżowy:

135g brązowej maki pszennej 1050 (ja mieszałam pszenną typ 550 i typ 2000 w stosunku 1:1)
135g wody
1.5g drożdży świeżych


Wymieszać, przykryć , zostawić na 16 godz. w temperaturze pokojowej 18C.

Ciasto właściwe:

Cały zaczyn zakwasowy
Cały zaczyn drożdżowy
270g maki żytniej 1150( mieszałam żytnią typ 200 i typ 720 w stosunku 1:1)
70g wody
13 g soli
10g świeżych drożdży

Wszystkie składniki włożyć do miski, wymieszać dokładnie, później wyrabiać 7 minut. Zostawić na 30 minut pod przykryciem. Następnie ukształtować bochenek okrągły dobrze naciągnięty( tu można przeczytać jak się to robi) Ułożyć w mocno omączonym koszu złączeniem w dół i zostawić w temperaturze 32C na 60 minut.

W tym czasie rozgrzać piec z kamieniem. Chleb przełożyć na łopatę omączoną strona w górę * i wsunąć do pieca. "Rozstępy" na wierzchu chleba posmarować wodą. Piec 15 minut w 250C i 40 minut w 180C.

* ja tu zrobiłam błąd i wyciągnęłam ciasto z kosza , zamiast przerzucić go na łopatę do góry nogami. Moja powierzchnia nie miała więc pęknięć , a taka porowatą powierzchnie
Upiekłam chleb do góry nogami :D






Wegetariański pasztet z pieczonych marchewek i pasternaków


przepis Tatter

500g marchewek, obranych i pokrojonych na duże kawałki
450g pasternaków, obranych i pokrojonych na kawałki
oliwa z oliwek
350g kremowego serka
1 łyżka mąki ryżowej ( nie dałam)
2 łyżki posiekanej drobno świeżej kolendry( u mnie natki pietruszki)
1-2 łyżki mieszanki przypraw curry
sol
pieprz


Piec rozgrzać do 200C.
Marchewki i pasternaki ułożyć w na blasze do pieczenia, skropić oliwą, wstawić do nagrzanego pieca. Piec ok. 1 godziny, aż warzywa będą miękkie w środku i skarmelizowane na zewnątrz. Gdy trochę przestygną wrzucić je do miski i zmiksować. Masę warzywną przełożyć do miski, dodać serek i mąkę ryżową, wymieszać dokładnie. Doprawić do smaku. Na koniec dosypać posiekane liście świeżej kolendry ( zielonej pietruszki). Mieszać wszystko dokładnie - powstała pasta ma być dość gęsta, ale również dająca się łatwo rozsmarowywać, Zakryć folią i schodzić






Pasta z serka ,buraków i chrzanu

przepis Nami-Nami

4 porcje
75 g gotowanych lub pieczonych buraków
150 g serka śmietankowego, w temperaturze pokojowej
1 czubatą łyżeczki chrzanu tartego (najlepszy taki domowy, ale może być ze słoiczka)
1 łyżka drobno pokrojonej koperku( nie dałam bo nie miałam)
sól
świeżo zmielony czarny pieprz


Zetrzeć obrane buraki na tarce-drobne oczka. Dodać ser, chrzan, posiekany koperek i wymieszać aż dokładnie połączone. Doprawić solą i pieprzem.


środa, 3 marca 2010

TPM Sourdough czyli WP po godzinach # 4





To odrobiłam dziś zadanie nr 4 z Weekendowej Piekarni po godzinach, jakie to proste ,a smaczne zadanie,bardzo smaczne!
Chleb jest z tych najłatwiejszych na zakwasie , nie sprawiał żadnych trudności
Właściwie to nawet przez tą jego doskonałość to mi się za bardzo naciął, bo tak fajnie się go nacinało i jeszcze rósł tak ,że ja za nim nie nadążałam. I zamiast okrągłego bochenka mam taki domek z kreskówek :P
A jak smakuje –chleb do wszystkiego pasuje i smakuje tak neutralnie, delikatnie, ale wyśmienicie. To chleb pewniak, jeśli chcecie upiec chleb co się pięknie uda i będzie wyśmienicie smakować wszystkim , to wybierzcie ten przepis.




Przepis cytuje za Tatter


TPM Sourdough

Firmowy chleb piekarni po godzinach


200g zakwasu żytniego razowego (100% hydracji)
290g wody
400g białej pszennej mąki chlebowej
100g pszennej mąki razowej
1/2 łyżeczki drożdży instant (opcjonalnie)
12g soli


1. Mieszanie.

Zaczyn wymieszać z mąka i wodą (ew. drożdżami). Zostawić na 20 minut. Następnie dodać sól i zagnieść gładkie, delikatnie lepkie ciasto.

2. Pierwsza fermentacja i składanie.
Zostawić do wyrośnięcia na 2 godziny w temp 24 C, składając ciasto raz po godzinie.

3. Formowanie.
Ukształtować okrągły bochenek i złączeniem w górę włożyć do koszyka. Kosz wsunąć do dużej foliowej torby.

4. Ostatnia fermentacja.
Ostatnia fermentacja powinna zając ok. 1 1/2 godziny.

5. Pieczenie.

Piec z kamieniem rozgrzać do 250C. Nacięty bochenek wsunąć do naparowanego pieca i piec z parą przez 10 minut. Temperaturę pieca zmniejszyć do 230C i piec jeszcze 25 minut.
Przed pokrojeniem chleb należy dobrze wystudzić.

Bułeczki od Petry , mniam , mniam



Te bułki upiekłam tydzień temu ,ale tak jakoś mi zeszło z wstawieniem przepisu ,a są to jedne z najsmaczniejszych bułek jakie upiekłam , drożdżowe , łatwe , tylko dość mocno rozciągnięte w czasie.
Przepis znaleziony u Petry , której żaden translator nie chce tłumaczyć, na szczęście Caritka mi je przetłumaczyła. Dziurkuję Caritka ***



A bułki bardzo polecam do pieczenia , bo to bułki z najwyższej półki i bardzo długo są wyśmienite, zachowują wyjątkowo świeżość. A smak jest wyjątkowy.



Bułeczki od Petry

Przepis Petry, tłumaczenie Caritki
Poolish

150 g maki pszennej -typ 550
150 g maki orkiszowej - typ 630
30 g maki żytniej - typ 1150 (dałam razową typ 2000)
330 g wody
3,3 g świeżych drożdży


Ciasto :
- cały poolish
300 g maki pszennej - typ 550
300 g maki orkiszowej -typ 630
70 g mąki żytniej -typ 1150 ( dałam chlebową typ 700)
300 g wody
10 g świeżych drożdży
20 g soli
10 g słodu piekarskiego (proszek)
1 łyżeczka płynnego słodu jęczmiennego
Oprócz tego (według uznania)
sezam i mak do obtoczenia


Poolish (Petra -godz. 8.00) składniki na poolish dobrze wymieszać tak, aby nie było grudek i odstawić w pokojowej temperaturze na 2 godz., następnie włożyć do lodówki (5 st. ) na 10 godz.

Ciasto
(Petra - godz. 20.00 ) Wszystkie składniki tak długo zagniatać, aż będzie odchodziło od miski (Petra robiła w Kenwwodzie 6 min. poziom 1, potem dodała sol i zagniatała 8 min. na poziomie 2 )
Włożyć ciasto do wielkiej miski i odstawić do lodówki na 12 godz.
W dniu pieczenia wyciągnąć z lodówki (Petra o godz. 8.00 ) i zostawić na 1 godz. do zaaklimatyzowania.
Następnie odważyć 20 części po ok. 80 g , nadać okrągły kształt i zostawić na ok. 10-15 min. (ciasto było ciągle zimne)
Kulki ciasta uformować w bułki i zostawić na trochę do podrośnięcia.
Górną cześć zwilżyć z pędzlem i obtoczyć w dowolnych ziarenkach (sezam, mak lub według upodobania )
Ułożyć na omączonej lnianej ściereczce, obtoczona strona na dół.
Zostawić na ok. 60 min.
W miedzy czasie rozgrzać piekarnik z kamieniem na 230- 240 st. Bulki przewrócić na blachę z dziurkami i z brzytwa (żyletką ) naciąć ukośnie. ( ja je kładłam na pocięte kawałki papieru do pieczenia i później z tym papierem kładłam na rozgrzany kamień)
Nacięcia jeszcze raz skontrolować i ew. jeszcze raz nadciąć.
Ostrożnie popędzlować wodą i włożyć blachę do piekarnika.

Mocno zaparować i po 10 min. wypuścić ta parę.
Bułki piec 18-21 min. (Petra 24 min.)

Uwagi Petry ( moje są identyczne)
Bułki bardzo ładnie rosną, są z chrupiącą skorka i maja wyśmienity smak.